TRASA DO STAMBUŁU - 1998.


 
Opis zacznę od Czech (do Cieszyna można się dostać: Ex do Bielska Białej a dalej Os. do Cieszyna).

            Niestety przyjazd do Cieszyna jest późnym wieczorem i po odprawie paszportowej, i dotarciu na stacje okazało się, że najbliższy pociąg mamy wcześnie rano ok. 06.00. Walutę można wymienić w hotelu obok stacji, bilet do Cadca kosztuje 24 CzK (obowiązują specjalne taryfy na bilety na Słowację do 40 km, Cadca jest 38 km od granicy). Następnie w Cadcy najlepiej jest kupić bilet do Filakowa, 128 SKK. My mieliśmy małego pecha i wsiedliśmy nie w ten pociąg co powinniśmy, skutkiem czego pojechaliśmy w stronę Bratysławy (nasz pociąg - BEM odbijał w Zylinie i kanar obudził nas aż w Trencinie), więc kosztowało nas trochę grosza i czasu aby wrócić na trasę (2 USD).
W Filakowie byliśmy około 16.00 i trzeba by było czekać jakiś czas na kolejny pociąg w kierunku na Abovce , więc po przestudiowaniu mapy i rozkładu jazdy pojechaliśmy autobusem do Siatorkiej Bukowinki, ten autobus jedzie pod samą granicę węgierską. Bilet w jedną stronę kosztuje 10 SKK a ostatni autobus odchodzi o 17.10, średnio są co godzina.

            Na granicy nie ma problemów, tylko po stronie węgierskiej trzeba kawałek podejść do autobusu. Nasza ekipa miała szczęście i złapaliśmy stopa (busa) do samego Salgotarian’u, skąd dalej koleją węgierską do Hatvan’u i potem do Lokoshaza, cena biletu na tej trasie to 1140 Ft (niestety niepotrzebnie kupiliśmy bilety aż tak daleko, bo i tak musieliśmy wrócić do Megdyesegyhaza (234 Ft), które jest w kierunku do Nadlac - przejścia granicznego. Tutaj muszę ostrzec wszystkich, którzy być może kiedyś jeszcze tę trasę będą pokonywali, NIE JEDŹCIE TĘDY !!! Lepiej jest chyba przez Szeged albo od razu grzać z Lokoshazy do Rumunii, cokolwiek wybierzecie będzie to zapewne lepsze niż strata połowy dnia na kolej jednotorową i czekanie we wsi Mezocovacshaza, gdzie nic nie ma nawet nie można wymienić waluty L (my byliśmy tam w niedzielę).

           Po wreszcie stracie ośmiu godzin dotarliśmy do Nadlac i tu okazało się że nie ma odprawy pieszej, bo przejście w remoncie. Trzeba było złapać jakiś autobus (przypominam, że było nas pięcioro J ).
Za dolca od łebka zabrał nas do Aradu autobus “turystów” wracający ze Słowenii, cały wypełniony handlarzami. Z Aradu do Craiova nocny “accelerate” kosztuje 36800 Lei plus 5200 miejscówka. Z Craiova mieliśmy następnie pociąg o 02.50 do Calafat (4500 Lei), gdzie zamierzaliśmy przeprawić się przez Dunaj do Vidina Bułgarskiego. Bilet na prom kosztował 2 USD i trzeba było poczekać aż zbierze się wystarczająca liczba samochodów aby można było wogóle myśleć o przeprawie. Spotkaliśmy tam Polaków jadących jak i my do Stambułu, i po rozmowie z pilotem okazało się, że jest turecka firma, która wozi ludzi za 60 USD ze Stambułu do Katowic(szerzej o niej w relacji z pobytu w Turcji). W końcu po przepłynięciu i odprawie Bułgarskiej poszliśmy na przystanek autobusowy, gdzie po półgodzinie okazało się, że autobus dziś nie kursuje J , decyzja szybka- czy jechać na dworzec taxi za 10 DM czy piechotą. Okazało się, że inny przystanek autobusowy do dworca kolejowego w Vidin jest jakieś 2.5 km, zaraz z lewej strony za wiaduktem, cena biletu 150 Lew.Pociąg do Sofii odjeżdża o 14.30 i to osobowy (4500 Lew), wiec jakaś szansa na złapanie międzynarodowego relacji Belgrad- Stambuł jest znikoma przyjazd jest po 21.00, chyba że z przesiadką na pospieszny po drodze w Mezdra (co wyjaśnił nam w ostatniej chwili bardzo miły konduktor). Niestety nie zdążyliśmy tego zrobić ale złapaliśmy inny i po dopłacie 200 Lew pojechaliśmy dalej pospiesznym. W Sofii okazało się, że nie sprzedadzą nam biletów lokalnych do Svilensgradu tylko międzynarodowe. Nabyliśmy więc drogą kupna bilety do Ljubimec (9000 Lew, kobieta w kasie liczyła dwa razy - takiej kasy, oczywiście za 6 osób, jeszcze nie widziała) a następnie daliśmy 10 DM kanarowi za całą szustkę i dotarliśmy nad ranem do Kapikule – Turcja. Ten międzynarodowy złapaliśmy bo miał dwie godziny opóźnienia (nikt nie ogłosił kiedy przyjechał i o mały włos przegapilibyśmy go), notabene spotkałem w nim mojego kumpla jadącego w tym samym kierunku z Belgradu na praktyki uniwersyteckie. Z Kapikule do Stambułu niestety trzeba złapać inny, pospieszny za 2 USD około 07.00. W Stambule byliśmy po godzinie 14.00.

                Tak więc przedstawiała się nasza podróż. Zajęła cztery dni, wydaliśmy (niezbyt oszczędzając) 35 USD na osobę. Wszystkie ceny biletów są cenami na jedną osobę. Przed wyjazdem warto się zaopatrzyć w obcą walutę, ja miałem 200 SKK, 1600 Ft, jakieś tam Leje i Lewy z poprzednich przejazdów ale korony i forinty warto mieć bo nie zawsze jest gdzie wymienić walutę w środku nocy.